Po ostatnim jesiennym meczu IV ligi ze Stalą Łańcut głos zabrał trener jasielskiego zespołu Mateusz Ostrowski.

Czarni Jasło bardzo źle rozpoczęli spotkanie w Łańcucie, bo w zaledwie trzy minuty stracili dwie bramki, a „nakręceni” rywale przeprowadzali kolejne groźne ataki.

Mecz w naszym wykonaniu miał dwa oblicza. Pierwsza połowa, w której byliśmy nieobecni i daliśmy się zepchnąć bardzo nisko, sporadycznie tylko wyprowadzając jakieś akcje zaczepne. Przeciwnik to wykorzystał, był skuteczny, był zdecydowany, udokumentował to dwoma bramkami. Na drugą połowę wyszedł zupełnie odmieniony zespół. Zmieniliśmy ustawienie, powiedzieliśmy sobie, gdzie w jakich fragmentach naszej gry powinniśmy się poprawić i to przyniosło bardzo duży efekt. Zamknęliśmy przeciwnika na jego połowie, stworzyliśmy dużo sytuacji, mieliśmy rzut karny, którego nie wykorzystaliśmy i nawet gdybyśmy ten mecz zremisowali, to czulibyśmy niedosyt, bo w drugiej połowie stworzyliśmy dużo więcej sytuacji niż miał przeciwnik w pierwszej – podsumował pojedynek Mateusz Ostrowski.

Trzy porażki w ostatnich czterech spotkaniach spowodowały, że Czarni Jasło spadli na 11. miejsce w ligowej tabeli.

Niestety byliśmy nieskuteczni i to jest główny element, który spowodował, że nie wygrywaliśmy ostatnich meczów. Szkoda, ale uważam, że po rundzie, w której wygraliśmy derby, zremisowaliśmy z JKS-em Jarosław, mieliśmy serię 9 meczów bez porażki i biorąc pod uwagę liczebność kadry, jaką dysponujemy można zapisać rundę pozytywnie. Natomiast gra w kratkę w ostatnich meczach tej rundy spowodowała, że jesteśmy nisko w tabeli, bo mieliśmy nadzieję być w środku, a nawet wyżej. Mimo, że różnice punktowe są małe, to wyższe miejsce w tabeli odzwierciedlałoby naszą dobrą dyspozycję przez większą część rundy – zaznaczył Mateusz Ostrowski.

Foto: Krzysztof Paryś.

Poprzedni artykułDwa oblicza ze Stalą Łańcut
Następny artykułUdany debiut w seniorskiej piłce